marysia-tylice.mojabudowa.pl - od 02-03-2011 blog czytało 22234, (wpisów: 81, komentarzy: 291, obserwuje: 25) |
| Projekt domu: MARYSIA | autor: Katarzyna Herba-Janiak | zobacz budujących | zobacz w IGN Projekt | zobacz w Domfort |
| budynek: wolno stojący, parterowy z poddaszem bez piwnicy | technologia: murowana | miejsce budowy: Tylice |
| Liczba blogów: | 3955 |
| Liczba wpisów: | 66200 |
| Liczba komentarzy: | 252805 |
| Liczba zdjęć: | 195368 |
| Użytkownicy online: | 335 |
Powoli, bo tylko późnymi popołudniami, po pracy kończę poddasze. Czasem sam ale jak mam pomoc kochanej żoneczki lub syna to robota idzie ze 3 razy szybciej. W wielu miejscach pojawiła się już folia, właściwie większość pomieszczeń już jest gotowa na regipsy.


Do tej pory troche mnie martwiło jak te dziesiątki regipsów wtaszczę na górę. Jednak nie będzie to już wielkim zmartwieniem bo pojawiły się schody. Tu kilka fotek jeszcze w trakcie wczorajszego montażu. Dziś powinny być skończone i nareszcie wchodzenie na górę nie będzie problemem.



Gratuluję postępów :)
Ci sami fachowcy co spie… nie zrobili dobrze kafelków wcześniej zabudowali mi regipasmi przestrzeń nad schodami. Tzn. schodów jeszcze nie ma i dlatego wysokość do skosów jest znaczna. Potrzebowałem rusztowania i niestety dałem się skusić na robotę „fachowców”. Opisałem to 2 wpisy wcześniej, ich wszystkie niedociągnięcia. Poniżej efekt ich pracy.


Na zdjęciach jest nawet nieźle ale teraz wyszło jeszcze jedno: z poziomami im nie wyszło. Z lewej strony profil zamocowali ok. 5mm za nisko a z prawej troche więcej.


Niby z „tego się nie strzela” ale zawsze to nie do końca jest tak jak chciałem.
I jeszcze ziarenko piasku do malowania: Farba Beckers.

Taka polecana jako ta z górnej półki, trwała odporna na zmywanie itp. Troche też droższa niż inne. Na opakowaniu podane wydajności u mnie zupełnie się nie sprawdziły. „Fachowcy” pomalowali ponad 2 razy mniej niż podano na opakowaniu. Po jakimś czasie chyba się wyjaśniło dlaczego ale proszę o Wasze opinie. Może ktoś malował tą farbą i może mi potwierdzi czy warto lub nie ją kupować. A co do przyczyny to nieśmiertelni "fachowcy" zagruntowali i pomalowali wszystko jednego dnia tzn. że grunt nie wysechł dostatecznie no i pierwsza warstwa farby też nie. Zobaczymy jak będą po latach spełnione obietnice producenta dotyczące trwałości i zmywalności tej farby po takim malowaniu.
Dlaczego tacy jeszcze są? I dlaczego przy pierwszych sygnałach, że są mało fachowi ciągle u mnie pracują. Tzn. teraz już nie ale wtedy jeszcze pracowali. Te sygnały to rozmowa. Człowiek pyta o coś konkretnego a oni nie wiedzą o czym się mówi i tłumaczą, że robi się inaczej. Albo pierwsze efekty ich pracy, do których mam „ale”. Już wtedy powinno się powiedzieć wyp… dziękuję za współpracę, proszę zabrać swoje zabawki i opuścić mój teren. Dlaczego wtedy nie zawsze się reaguje? Powodów pewnie jest wiele trzeba tylko zdać sobie sprawę, że większość z nich jest nieistotna i wywalać „fachowców”. Lepiej teraz, niż później przez lata narzekać, że się tego nie zrobiło. Ale do rzeczy.
Nieśmiertelne kafelki. Już wcześniej pisałem jak to źle zaczeli, krzywo, problemy z dylatacją. Zmieniłem jednych na drugich. W samym układaniu w zasadzie zrobili to co chciałem ale niestety doszło do fugowania i … no właśnie ręce nam się załamały, nogi ugięły itp. Kafelki wybraliśmy Paradyż Legno Brown takie udające drewno, nawet na swojej powierzchni mają odpowiednią fakturę. Do tego pasowała nam bardzo ciemna brązowa fuga np. Wenge Atlasa. W Castoramie polecono nam Ceresita CE 43 w kolorze chocolate czyli też ciemny brąz jak nam pasuje a fuga elastyczna z włóknami szklanymi. „Fachowcy” zrobili swoje, na następny dzień mieliśmy tylko zetrzeć pyłek z kafelków. Ten pyłek okazał się drogą przez mękę. Każde zagłębienie w fakturze kafelków miało w sobie fugę.
Na dodatek fuga ta zrobiła się jakaś taka jasno szara zamiast czekoladowa i efekt był przerażający. Gdy fuga jest mokra to kolor ma odpowiedni, gdy wyschnie – szary.
Na mokro:
Na sucho:
Poszedłem do Castoramy powiedzieć co się stało z kolorem fugi to pierwsze co usłyszałem: „fuga przelana wodą”, że niby za dużo wody. Tylko jeden ze sprzedawców nieśmiało szepnął, że to nie ma znaczenia. Ale gdy opisałem konsystencję jaka była (taka miękka plastelina) zadzwonili do ceresita. Tam też oczywiście zaczęło się od „przelania” ale skończyło na chemii „Mellerud – środek do usuwania zamglenia cementowego”, która miała pomóc wyczyścić kafelki i przywrócić kolor fudze. Wcześniej oczywiście wypróbowałem inne środki i mogę opisać je tak (w kolejności stosowania):
Atlas Szop – w rozcieńczeniu z tabelki na opakowaniu nie działa tzn. nie ma efektów na tej fudze, kafelki się nie zmywają. Nie rozcieńczony, działa tak sobie, trzeba sporo się naszorować.
Mapei Keranet – podobnie jak Atlas trzeba szorować ale efekt chyba szybszy.
Sann Profi – Przypadł do gustu mojej żonie, bez szorowania, tylko przetarcie (namoczenie tym środkiem) i pozostawienie na chwilę odbarwia fugę do takiego ceglastego koloru. Potem już zwykłą wodą zmywa się ta odbarwiona fuga przy średnim szorowaniu.
Mellerud – mój faworyt, po namoczeniu i krótkim odczekaniu lekkie szorowanie i przemycie wodą pozostawia chyba najczyściejszy kafelek. Nawet fuga przybrała jakiś taki normalny kolor nie ciemnej ale czekolady. Niestety ma wady – strasznie śmierdzi, trzeba najbardziej wietrzyć bo można się zatruć. Wszystkie ww. płyny śmierdzą ale ten zostawia je daleko w tyle w smrodzie. I druga wada (a może w naszym przypadku zaleta) to gdy zostawię ten płyn dłużej na fudze i nie zmyję to wyżera ją i trzeba kłaść nową. I chyba tym się właśnie skończy. Sam położę nową fugę Wenge Atlasa.
W miejscu w którym staną już niedługo schody jest zbyt duża wysokość abym sam wykonał docieplenie dachu. Zrobili to za mnie „fachowcy”. Rozstawili rusztowanie i w 4 dni dokończyli docieplenie, przykleili folię i ułożyli regipsy pod malowanie. Jutro czyli w 5 dzień mają korytarz przy tych przyszłych schodach pomalować. Generalnie nie było źle ale trzeba „fachowców” pilnować lub robić samemu bo sobie człowiek zawsze zrobi jak najlepiej. Pierwsze to zbyt mocno poupychali kawałki wełny między krokwiami zamiast wykorzystać jeden taki na wymiar i nie wciskać go za bardzo. Zresztą tu nie ma co wpychać bo krokwie to 18cm a wełna 15cm czyli przerwa na wentylacje pozostaje. A to co upchane nie wyglądało dobrze
Sam to poprawiłem z rusztowania, gdy ich nie było i zasznurowałem bo oni tego nie zrobili. Druga poprawka to wieszaki odwrotnie założone co widać na fotce. Sprężynujące fragmenty wieszaka które mają go stabilizować wygięte były na zewnątrz – kazałem im poprawić i teraz jest dobrze.
Przejścia wieszaków obrotowych przez wełnę zostały dodatkowo przykryte warstwą wełny aby nie było „dziur”. Niestety nie zrobiłem jeszcze fotki jak to wygląda.
A poniżej folia i regipsy:
pow. użytkowa: 112.1
pow. zabudowy: 112
pokoje: 4 (1+3)










